Za nami ostatni tydzień pierwszego wakacyjnego miesiąca. Ten tydzień może nie super emocjonujący ale jednak miał jakby dwa oblicza. Pierwsza połowa a dokładniej wtorek i środa to spadki, które prawie w całości zostały zniwelowane przez sesje: czwartkową i piątkową.
Niewątpliwie, wzrosty indeksu z dwóch ostatnich sesji zakończonego tygodnia, miały podłoże w nadziei na pozytywne rozwiązanie sytuacji za oceanem. Wszyscy oczekują, że obecny weekend przyniesie takowe i że od nowego tygodnia rynki rozpoczną marsz na północ.
Póki co, znajdujemy się poniżej pierwszego znaczącego oporu jakim jest poziom 2765 czyli ostatni szczyt utworzony przed dojściem do poziomu ok. 2660. Co prawda mamy jeszcze niżej jeden opór a jest nim poziom szczytu usytuowanego na poziomie ok. 2740, który wypadł między dwoma, ostatnimi dołkami, jednak jego pokonanie , z punktu widzenia analizy technicznej, w żaden sposób nie będzie oznaczało zmiany nastawienia na pozytywne.
Kiedy do wykresu cenowego dołożymy obroty to mamy dodatkowy problem. Mianowicie brakuje ich na dołkach co mogłoby sugerować o podebraniu akcji przez „duże ręce”. Oczywiście fakt, iż w piątek odnotowaliśmy wzrost obrotu na wzroście może być zjawiskiem pozytywnym, które w konsekwencji da nam wzrosty w najbliższych dniach. Pytanie, jeśli nawet te wzrosty nastąpią to na jaką skalę one będą i do jakiego poziomu indeksu mogą nas zaprowadzić. Mam poważne obawy czy byłby to wzrost na miarę powrotu do średnioterminowego trendu wzrostowego. Cały czas musimy pamiętać, że „powód” lepszych zamknięć dwóch ostatnich sesji to sprawa jaka w oczach wszystkich inwestorów nie może zakończyć się całkowicie źle. To zaś oznacza, że zgodnie z teorią analizy technicznej dogadanie się amerykańskich senatorów, kongresmenów itp. jest w cenach i trudno tu o takie pozytywne zaskoczenie, które miałoby wprowadzić inwestorów w dobry nastrój na dłużej niż jedna czy dwie sesje. A co w przypadku gdy jednak coś nie pójdzie po myśli?
Na szczęście nie musimy się o to martwić bo mamy wsparcia i opory oraz potrafimy na nie odpowiednio reagować.
Jeśli chodzi o wskaźniki to ADX w dalszym ciągu „ma się dobrze” i nie ma obecną chwilę jakichkolwiek oznak aby się coś zmieniało.
Trochę dodatkowych nadziei dla byków wnosi wykres tygodniowy. Tu po raz kolejny a dokładniej po raz drugi mamy małą świecę z długim dolnym cieniem.
Taka sytuacja umacnia nas w przekonaniu, że silny poziom wsparcia jaki stanowi wewnętrzna linia trendu, powinien być obroniony co najmniej na kilka najbliższych tygodni. Niestety może to również oznaczać, że czeka nas teraz kilka miesięcy niewielkich ruchów indeksu (symetria wykresu).
Choć patrząc na wykres wstecz trzeba przyznać, że w większości przypadków takie świece „zbudowane” na wsparciu były zwiastunem choć dwóch czy trzech tygodni wzrostowych to jednak z drugiej strony trzeba zaznaczyć, iż jedna (w naszym przypadku dwie) jaskółka wiosny nie czyni i konieczne jest potwierdzenie w postaci białej świecy w kolejnym tygodniu.
Tak jak już wspomniałem kilka linijek prędzej nawet w przypadku wzrostu może nas czekać kilka miesięcy „bolącego” dość wąskiego trendu bocznego. Aby tak się nie stało, byki muszą wynieść indeks Wig20 zdecydowanie nad poziom 2800 aby definitywnie zanegować możliwość powstania „piątki” spadkowej na wykresie tygodniowym. Tylko w takiej sytuacji będzie można mówić o możliwości powrotu do średnioterminowego trendu wzrostowego.
Niestety są też i bezsprzecznie złe informacje wysyłane przez analizę techniczną. Mam tu na myśli znaczące wskaźniki jakimi są MACD i ADX. Ten pierwszy ostro spada w dół i bardzo mocno zbliżył się do linii zerowej. Tylko mocny i zdecydowany ruch w górę może zmienić jego kierunek. Natomiast ADX osiągnął poziom powyżej 20 i już w ujęciu tygodniowym wskazuje na silny i stale rosnący trend spadkowy. Oczywiście to są wskaźniki a te jak wiadomo reagują z większym lub mniejszym opóźnieniem jednak niewątpliwie stanowią one obecnie zagrożenie dla byków i ewentualnego powrotu do trendu wzrostowego.
Na początku pisałem o „uzależnieniu” naszych ruchów giełdowych od sytuacji za oceanem zatem prześledźmy tamtejszy wykres S&P.
Jak wskazuje powyższy wykres, miniony tydzień to nieprzerwane pasmo sesji spadkowych. Pięć czarnych świec pod rząd na pewno nie może napawać optymizmem. Widmo czarnego scenariusza z wielką formacją RGR i zmianą długoterminowego trendu wzrostowego na spadkowy coraz bardziej staje się realne. Oczywiście można powiedzieć, że tak pesymistyczny obraz ostatniego tygodnia może właśnie przynieść poprawę notowań. Jednak musiałoby się to wydarzyć już teraz, zaraz. Spadki od szczytu z 7 lipca zniosły już 78.6% fali wzrostowej od linii szyi do tego właśnie szczytu. Ta cała fala spadkowa przybrała postać, którą można byłoby uznać za korektę abcd. Zatem jeśli tamtejsze byki podniosą skutecznie rękawice to można będzie oczekiwać kolejnego impulsu wzrostowego. Jeśli jednak do tego nie dojdzie to właśnie ten ostatni wzrost (16.06 – 07.07) będzie można uznać za kończący „drukowaną” hossę i przyglądać się realizacji formacji RGR.
Oczywiście dopóki nie zostanie przebita linia szyi dopóty nie można mówić o powstaniu formacji ale uważam, że takie zagrożenie jest bardzo realne zwłaszcza, że do dnia dzisiejszego nigdzie nie znalazłem informacji na temat możliwości powstania RGR co oznacza, że jej nikt nie zauważa albo co gorsza, nie chce zauważyć.
Prawie bym zapomniał, że skończył się miesiąc, co już samo w sobie mogło spowodować „wyciąganie ” indeksu Wig20 w czwartek i piątek, i warto byłoby spojrzeć na wykres właśnie w układzie miesięcznym.
Niestety powyższy wykres pokazuje wyraźnie. Gwiazda wieczorna została potwierdzona i ten fakt jeszcze bardziej zmniejsza szanse na powrót do średnioterminowego trendu wzrostowego.
Podsumowując, pojawiły się szanse na powstrzymanie spadków i co najmniej wykreowanie jakiegoś wzrostu. Jednak wydaje się, że podłoże lepszych zamknięć w ostatnich dwóch sesjach minionego tygodnia, są mimo wszystko zbyt słabe aby można było liczyć na definitywne zakończenie fali spadkowej. Dodatkowo na powrocie do średnioterminowego trendu wzrostowego „ciążą” obroty, które razem z ADX pozostawiają jeszcze pole do popisu dla niedźwiedzi. Wyjście ponad 2765 na Wig20 pozwoli zmienić nastawienie na neutralne a pokonanie 2800 na pozytywne z nadziejami na nowe szczyty. Pytanie czy jednak indeks nie zechce „zapoznać się” z 2600 a nawet 2500?

„jestem za.. a nawet przeciw” skądś to znam>> tak nie robi się analiz>> ja akcje sprzedałem i myśle że zrobiłem dobrze>> szykują się głębsze spadki a to co sie zaczęłą to korekcyjna fala ABC po pierwszej fali wzrostowej nowego cyklu od lutego 2009>>
najwyższy czas na porządną korektę:)
pozdrawiam to moja analiza>>
acha jesteśmy dopiero w środku pierwszej Fali „A” >> Zauważ że mamy cykl pięciofalowy niższego rzędu>
Elliot to jest Elliot i tu wszystko wiadomo po czasie. Nie będę się spierał w tym temacie jednak osobiście uważam, że spadki 2007-2009 to „piątka” zatem to co było od marca 2009 nie jest raczej pierwszą fala nowej hossy a tylko falą B korekty rozpoczętej w 2007. Na całe szczęście AT pozwala działać bez względu na to jak można odczytać układ fal.