Ostatni tydzień rynek rozpoczął od mocnego uderzenia, niestety w kierunku południowym, i tym samym doszedł do wewnętrznej linii trendu, którą od dłuższego czasu uznawałem za poziom na jakim trzeba zaczekać na Wig20. Samo dojście do tak ważnego wsparcia „musiało” spowodować zatrzymanie niedźwiedzi co stało się już w wtorek. Jednak „moc” z jaką popyt podniósł wartość indeksu pozostawiała wiele do życzenia.
Ta, kiepskiej jakości korekta była kontynuowana w środę natomiast w czwartek przyszedł dzień „ostateczny” dla Grecji. Początek tej sesji doprowadził do zejścia indeksu na nowe minima lecz decyzja „możnych” tego świata odwróciła nastroje graczy giełdowych o 180 stopni i tym samym Wig20 wyszedł na dość spory plus jak na ostatnie dni. Piątek to już raczej brak zdecydowania, które zaowocowało świecą Młotem, ale co by nie powiedzieć to jednak był dzień w którym indeks zdołał definitywnie opuścić obszar długiego, czarnego korpusu z poniedziałku.
Czy zatem dzięki decyzjom na szczycie w Brukseli mamy już za sobą spadki? No niestety trudno jest mi ogłosić takie rozwiązanie. Sam fakt że tak jak w poniedziałek tak i w pozostałe dni brakowało potwierdzenia w wielkości obrotu (czwartkowy wyskok to tylko i wyłącznie zasługa jednej spółki – PKN, zresztą obroty na PKN w ostatnich 4 dniach były na poziomie 20-25% całości obrotu na sesji). Skoro nie było podebrania papierów to myślę, że trudno będzie o to aby ostatni dołek był końcem spadków.
W tej chwili w dalszym ciągu nastawienie jest negatywne co stale przypomina rosnący ADX, który wyraźnie wskazuje na silny trend spadkowy a zmianę tego nastawienia i to tylko na neutralne będzie można ogłosić dopiero po pokonaniu poziomu 2765 czyli ostatniego lokalnego szczytu z 13 lipca.
Dopóki nie wyjdziemy nad ten poziom dopóty nie może być mowy o zakończeniu spadku.
Tak na marginesie to nawet piątkowa świeczka po czwartkowej daje szanse na to, iż już na początku nowego tygodnia może dojść do powrotu przewagi niedźwiedzi.
Nieco większe szanse dla byków pojawiają się gdy spojrzymy na wykres tygodniowy.
Świeca młot w kolorze białym, która powstała na wsparciu daje szanse na odbicie i co najmniej próbę powrotu do długoterminowego trendu wzrostowego. Jedynym mankamentem jest brak skokowej wartości obrotu. Jednak nie przekreśla to szansy na jakąś korektę nawet taką która w maksach doszłaby do szczytów choć w takim przypadku najpierw indeks musiałby uporać się z poziomem 2830. Oczywiście formacja jedno świecowa szczególnie wymaga potwierdzenia i dlatego nadchodzący nowy tydzień może być istotnym z tego punktu widzenia.
Można również dopatrzeć się pełnej „piątki” spadkowej w ruchu od szczytu z pierwszych dni czerwca choć fakt, iż w takim przypadku 5 fala byłaby najdłuższa (co rzadko ma miejsce na rynku akcji) każe bardzo ostrożnie podchodzić do takich spekulacji. Jednak jest to również jakiś mały „plusik” po stronie byków, czy do wykorzystania dowiemy się za jakiś czas.
Co by jednak nie mówić to niezaprzeczalnym jest to, iż nasz rynek jest bardzo, bardzo słaby. Znajdujemy się na poziomie zbliżonym do minimum gdy inne rynki (rozwinięte) są prawie przy swoich szczytach. Zastanawiam się co to może oznaczać? Czyżby rynek, który przewodzi całemu „stadu” dawał na to jakąś odpowiedź? W końcu w mocnym stopniu to od sąsiadów zza oceanu zależy to co będzie działo się u Nas. Spójrzmy zatem na wykres S&P i zobaczmy czy nie znajdziemy tam jakieś odpowiedzi na dręczące nas pytania.
Tutaj, w przeciwieństwie do naszego parkietu, z wyjątkiem poniedziałku, definitywnie panują byki. Ostatni tydzień przyniósł nam dwie wyraźne świece w kolorze białym przedzielone małą czarną szpulką a zakończył się „Młotem”. Czyli co ? Hossa na całego? A no chyba nie tak do końca. Ostatni tydzień jest na obecną chwilę niczym innym jak tylko korektą wcześniejszego spadku i to korektą, która zdołała dojść do ciekawego poziomu (szczyt z lutego 2011) i utworzyła świecę – formację odwrócenia trendu. Cały ten ruch idealnie wpisuje się w tworzenie wielkiej formacji odwracającej trend czyli RGR. Czyżby właśnie ten fakt powodował, że „znawcy przyszłości” na naszym rynku nie próbują nawet mocniej zbliżyć się do naszych szczytów i dlatego tak „cienko” wyglądamy na tle rynków rozwiniętych? Jeśli kolejny tydzień przyniesie spadek wartości S&P to będziemy mogli powiedzieć o idealnej korekcie ABC czyli o harmonicznej ABCD a to mogłoby oznaczać naprawdę ciężkie czasy dla posiadaczy akcji.
Oczywiście dopóki tego nie ma można mieć nadzieję, że zgodnie z tym co starają nam się wpoić na szklanym ekranie i w prasie, rynek amerykański maszeruje na nowe szczyty a dane z gospodarki, które od dłuższego czasu pozostawiają wiele do życzenia nie mają żadnego znaczenia.
Oczywiście wszyscy zwracają uwagę na dane spółek, które w ostatnim czasie trafiają do nas (mówię o tych w USA) jednak nawet i w tym przypadku to są dane lepsze od prognoz a te można dowolnie kształtować. Jeśli chodzi o odniesienie ich do poprzednich okresów to tu już też nie jest tak kolorowo.
Podsumowując, decyzje w Brukseli pozwoliły na odbicie jednak daleko nam do uznania, że jest to coś więcej niż tylko korekta. Najbliższy opór to 2765, którego przebicie pozwoli zmienić nastawienie na neutralne. Wsparciem w dalszym ciągu jest linia wewnętrzna oraz ostatnie minima. Patrząc na wykres S&P wydaje się wiadomym skąd nasza słabość a ewentualna realizacja formacji RGR to niewątpliwe pogorszenie sytuacji na rynkach akcji i to na dobre miesiące a nie tylko tygodnie.
Panie Darku można coś więcej o wynikach spółek „Jeśli chodzi o odniesienie ich do poprzednich okresów to tu już też nie jest tak kolorowo.” Pozdrawiam.