Analiza tygodniowa 11-15.07.2011

Gdyby cały tydzień upłynął na takich zmianach jakie miały miejsce w poniedziałek i wtorek to moglibyśmy powiedzieć o bardzo interesującym okresie. Niestety jak pokazało życie po dwóch pierwszych dniach pozostałe trzy były bardzo senne i nie wnoszące żadnych zmian do sytuacji panującej na indeksie Wig20.

Patrząc na powyższy wykres można powiedzieć, że dzisiejsza analiza tygodniowa nie przyniesie raczej wiele nowości w stosunku do poprzedniej. Jednak nie oznacza to, że wcale nie będzie się różnić i że w ogóle nie dopatrzymy się nowości na wykresie.
Analiza techniczna ma to do siebie, że niemal każdy ruch można jakoś określić i opisać a także przedstawić jego wpływ na przyszłą sytuację np. indeksu Wig20.
Wtorkowe minimum jakie wypadło na poziomie 2700 nie jeden inwestor uznał już za ostateczny dołek spadków rozpoczętych w kwietniu i równocześnie uznał za koniec korekty. Czy jednak jest to takie oczywiste i pewne. Myślę, że z taka opinia trzeba byłoby wstrzymać się co najmniej do czasu ponownego testu 2700, który jest mocno prawdopodobny i to bez względu na to czy mamy mieć wzrosty czy jednak będziemy kontynuowali spadki. Oczywiście do takiego testu może dojść jeszcze w pierwszej połowie nowego tygodnia ale może również minąć kilka czy kilkanaście sesji zanim do niego dojdzie.
Na co należy zwrócić uwagę. Poniedziałkowa sesja jednoznacznie przebiła dno z 23 maja i tym samym została przebita linia szyi formacji podwójnego szczytu. Taki przebieg zdarzeń niesie za sobą mocno prawdopodobną realizację ruchu w dół wynikającego z zasięgu tej formacji. Choć poziom wynikający z tego zasięgu został prawie osiągnięty (zabrakło ok 1%) to jednak było to „prawie”. Jak pokazuje historia takie zasięgi są najczęściej realizowane „na punkt”. To czy rynek dokończy to co zaczął w początkowej części nowego tygodnia zapewne zależeć będzie od sytuacji za oceanem ale tą omówimy za chwilę.
Wybicie dołka z 23 maja odbyło się za sprawą dość dużego czarnego korpusu i to właśnie jego połowa stanowi obecnie najbliższy opór krótkoterminowy, który już raz zadziałał w ostatnią środę. Jeśli bykom udałoby się sforsować ten poziom to następnym oporem jest krótkoterminowa linia trendu spadkowego czyli ok 2810 (na dzień dzisiejszy). Samo dojście do tego poziomu nie będzie niczym pozytywnym ba wykres ukształtuje coś co może oznaczać wówczas powrót do spadku i właśnie wówczas jeszcze bardziej zwiększyłaby się szansa na przebicie poziomu wsparcia czyli ostatniego dołka. Co więcej wzrosłaby szansa na wybicie dołem głównej wewnętrznej linii trendu czyli wsparcia w średnim terminie czasowym. Dlaczego? Wówczas na wykresie można byłoby dopatrzeć się znacznie większej formacji odwracającej trend, formacji RGR. Choć ramiona tej formacji byłyby nieco małe wobec głowy to jednak takie zagrożenie byłoby całkiem realne.
Dopiero wyjście nad linię trendu spadkowego i tym samym pokonanie szczytu z końca czerwca mogłoby oznaczać „podróż” Wig20 na nowe szczyty.
Trzeba również zaznaczyć że dzisiaj wszystkie wykorzystywane w moich analizach wskaźniki pokazują coraz bardziej znaczącą  przewagę podaży (MACD, ADX). Ten drugi wskazuje na całkiem wyraźny trend spadkowy a ostatnie pięć sesji cechowało się jego zdecydowanym wzrostem.
Zanim przejdę do S&P jeszcze kilka słów na temat sytuacji Wig20 w obliczu analizy tygodniowej w pełni tego słowa znaczeniu czyli w interwale tygodniowym.

Miniony tydzień spowodował że na wykresie Wig20 w ujęciu tygodniowym definitywnie został pokonany dołek z końca maja i tym samym poziomy szczytów z przełomu lat 2010, 2011 (oznaczone na wykresie czerwoną poziomą linią). Tym samym mamy już sekwencję coraz niższych dołków i teraz należy zadać sobie pytanie czy wkrótce będziemy mieli również sekwencję niższych dołków co byłoby już dobrym początkiem do mocniejszych spadków. Jednak zanim się o tym przekonamy zanalizujmy to co mamy na tę chwilę.
Kolejna czarna świeca jednak z dość widocznym dolnym cieniem może zwiastować chęć do co najmniej chwilowego zaprzestania spadków. Problem jednak w tym, że ten cień został wykreowany przy bardzo skromnych obrotach i to delikatnie podważa jego wiarygodność.
Jednak nie można całkowicie skreślić znaczenia tego dolnego cienia. Jak widać na wykresie ten cień jest tylko naruszeniem kanału a dokładniej jego dolnego ograniczenia (kolor szary na wykresie) i w dalszym ciągu możemy ten kanał rozważać w kategoriach formacji flagi. Jednak nie byłbym sobą gdybym i tu nie zauważył pewnych braków. mianowicie „flaga” zrobiła się już nieco przydługawa w stosunku do „masztu” i to może być tym co zdyskredytuje tą formację.
Myślę, że jesteśmy w takim miejscu, z którego może odbyć się ruch w dowolną stronę a na każdą sytuację można znaleźć odpowiednie wskazania wykresu. Niestety tak to właśnie wygląda kiedy rynek znajduje się w ruchu bardziej bocznym niż trendowym. To tylko potwierdza, że dalej mamy neutralne nastawienie do rynku. Na dzień dzisiejszy ważne wsparcie to wewnętrzna linia trendu której pokonanie będzie równoznaczne z zmiana nastawienia na negatywne a ważny opór to linia poprowadzona przez szczyty z kwietnia i przełomu maja oraz czerwca czyli górne ograniczenie kanału zaznaczonego na wykresie.
Na koniec jak to co tydzień, przeprowadźmy analizę techniczną indeksu S&P.

Niezdecydowanie ostatniego tygodnia widać również na wykresie amerykańskiego indeksu. Ostatnie cztery sesje to totalna huśtawka nastrojów, która spowodowała, że każda ze stron znajdzie jakieś poważniejsze uzasadnienie dla dalszych losów indeksu.
Górne cienie trzech z czterech ostatnich świec pokazują, że byki nie radzą sobie z wyjściem w górę i że kolejne sesje mogą przynieść kontynuację spadków. Jednak analiza techniczna pozwala zauważyć, iż czwartek i piątek doprowadziły do powstania formacji świecowej odwracającej trend czyli formacji przenikania. Problem jednak w tym, że tak na prawdę powstała ona na poziomie na którym trudno znaleźć jakieś wsparcie.
Dlatego bardziej skłaniałbym się do tego aby cztery ostatnie sesje uznać za korektę pędzącą (pokazującą słabość) po pierwszej fali wyprzedaży od szczytu z 7 lipca 2011. Oczywiście jest szansa, że początek nowego tygodnia przyniesie jeszcze jakiś delikatny wzrost ale uważam że byłoby to tylko przedłużeniem korekty przed następną falą spadkową. Jeśli jednak byki zdołały by wyjść nad poziom szczytu cienia z ostatniego wtorku to wówczas powstała by szansa na ruch w okolice ostatniego szczytu.
Myślę, że już odpowiednia pora aby zdecydowanie zasygnalizować możliwość powstania czegoś większego, zwiastującego koniec czasów „hossy”. Mam oczywiście na myśli to co „buduje się już od ponad roku a swoim wyglądem zaczyna mocno przypominać znaczącą formację RGR z linią szyi znajdującą się dzisiaj na poziomie ok. 1265. Piszę „dzisiaj” bo jak widać na wykresie jest ona lekko wznosząca się i w związku z tym jej wartość będzie się stale zmieniała. Co prawda zmiana ta będzie niewielka ale jednak.
Podsumowując, to co zdarzy się u nas na początku tygodnia w dużej mierze zależeć będzie od rozwoju sytuacji za oceanem. Jednak trudno sobie wyobrazić aby poziom 2700 nie został przetestowany ponownie w perspektywie kilku a może kilkunastu dni. Jeśli uda się bykom pokonać pierwszy opór (czarna świeca z ostatniego poniedziałku) to kluczowym będzie poziom linii trendu. Zmiana kierunku na jej wysokości może wbrew pozorom zwiększyć szansę na przebicie nie tylko 2700 ale i również wewnętrznej linii trendu.

Inwestycje w instrumenty rynku OTC, w tym kontrakty na różnice kursowe (CFD), ze względu na wykorzystywanie mechanizmu dźwigni finansowej wiążą się z możliwością poniesienia strat nawet przy niewielkiej zmianie ceny instrumentu bazowego, na podstawie którego jest oparte kwotowanie cen danego Instrumentu. Osiągnięcie zysku na transakcjach na instrumentach OTC, w tym kontraktach na różnice kursowe (CFD) bez wystawienia się na ryzyko poniesienia straty, nie jest możliwe. Podejmując decyzje inwestycyjne, Klient powinien kierować się własnym osądem.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o