Psychologia w inwestowaniu.

Dzisiaj chciałbym podzielić się z Wami wiedzą na temat psychologii w inwestowaniu. Czyli o kwestii, która robi wielką różnicę w tym czy odnosimy sukces na giełdzie czy też stale dopłacamy i tracimy. Tak się składa, że większość inwestorów traci na rynkach finansowych , dowodem na to m.in. były wyniki ankiety o których pisałem wcześniej. Jedną z poważniejszych przyczyn takich a nie innych wyników …… jest fakt, iż ta większość uznaje, że tylko liczą się dobre sygnały kupna i sprzedaży. Może jeszcze trochę jakaś niby strategia. Jednak nawet gdy te elementy mamy opracowane dość dobrze to i tak aby z nich korzystać w pełni musimy być świadomi emocji, i musimy potrafić sobie z nimi radzić. Innymi słowy bez psychologii trudno (jeśli w ogóle) jest sobie poradzić na rynkach finansowych. Emocje, które powodują, że zamiast zysków osiągamy straty czy ewentualnie nasze zyski są bardzo znikome, to chciwość, strach czy też nadzieja. I to jest chyba kwestia, którą niemal każdy zna i wie o jej istnieniu choć nie koniecznie jest do końca w pełni tego świadomy. Inną sprawą jest to co w Nas wywołuje te emocje, czy możemy sobie z nimi jakoś radzić bo w końcu jeśli nim ulegamy to efekt jest taki jaki jest czyli żaden.
Wbrew pozorom choć emocje same w sobie są takim wewnętrznym obrazem naszej psychiki to jednak przeważająca część czynników jakie je wywołuje pochodzi z zewnątrz a nie z wewnątrz Nas. Choć dzisiaj chciałbym skupić się raczej na tej mniejszości to jednak wymienię przyczyny, które z zewnątrz wyzwalają w emocje będące raczej Naszym wrogiem niż sprzymierzeńcem. I tak: brak pewności siebie w tym co robimy, brak zaufania do strategii lub co gorsza, jej całkowity brak, niewiedza, brak doświadczenia, nadmierne oczekiwania co do wyników, brak skutecznych sposobów inicjowania transakcji, brak jednoznacznego ucinania strat czy w końcu brak prowadzenia dziennika transakcji to są elementy, które wywołują w nas “złe emocje” i powodują, że nasze konto nie rośnie tak jak powinno. Te wszystkie kwestie można oczywiście wyeliminować choć potrzebna tu jest ciężka praca, zaangażowanie i wytrwałość. Tak jak już wspomniałem, te wymienione czynniki choć w całości zależą od Nas (w końcu nikt za Ciebie nie nauczy się strategii itp) są jednak czymś zewnętrznym. Oceniłbym jednak, że stanowią 70% z wszystkich czynników wywołujących w Nas chciwość, strach czy nadzieję. Pozostałe 30 % stanowią czynniki bezpośrednio wynikające z naszego wnętrza. Tu wymieniłbym brak wiary w siebie, blokujące Nas przekonania nie mające nic wspólnego z rzeczywistością a będące tylko tym co kiedyś przyjęliśmy za prawdę i co w każdej chwili możemy zmienić. Np. jak można zarobić duże pieniądze na giełdzie czy gdziekolwiek indziej, jeśli jesteśmy przekonani o tym, że aby mieć duże pieniądze to trzeba je ukraść albo prowadzić nieczyste interesy? Nie da się. Po pierwszej większej wygranej będziemy robić wszystko i to nawet nieświadomie aby te zarobione uczciwie pieniądze stracić. Kolejnym czynnikiem jest brak skupienia. Ile to razy robimy równocześnie kilka rzeczy na raz i rzadko kiedy jakąkolwiek z nich uda nam się doprowadzić do dobrego i szczęśliwego końca. Równie silnym wywoływaczem naszych emocji jest brak umiejętności radzenia sobie z stresem czy też bagaż złych doświadczeń. Np. po kilku złych transakcjach najczęściej popadamy w depresję i stwierdzamy, że robię coś źle albo że w ogóle nie potrafię tego robić. Na koniec tej wymienianki wspomniałbym o jeszcze jednym czynniku, który swoją genezę ma “na zewnątrz” ale teraz działa na nas od wewnątrz. Mianowicie Nasze otoczenie. Jeśli bliskie Ci osoby będą stale negatywnie wypowiadać się na temat tego co robisz czyli np. na temat tego że zamiast wziąć się za “normalną pracę” Ty próbujesz jakiegoś hazardu na akcjach to takie działania prędzej czy później wywołają w Tobie ograniczenia, które już jako wewnętrzna przyczyna nie pozwoli Ci dobrze inwestować.
No dobrze wiemy już dużo na temat tego co wywołuje emocje, wiemy również, że dzisiaj nie pora na zajmowanie się tymi zewnętrznymi czynnikami więc skupmy się teraz na tym czy możemy i ewentualnie jak, pomóc sobie i wyeliminować wewnętrzne przyczyny albo co najmniej mocno je zniwelować. Odpowiedź jest twierdząca. Możemy, ale musimy nad sobą popracować i tak naprawdę to ta praca nigdy nie będzie miała końca.
W tym miejscu zaproponowałbym trzy “narzędzia”, które wykorzystywane systematycznie odmienią sytuację inwestycyjną każdego. Pierwszym z nich jest Medytacja. Oczywiście nie jestem specjalistom w tym zakresie ani też kimś kto na siłę będzie każdego namawiał do jej stosowania ale jedno wiem na pewno. Nie ma lepszego sposobu aby pozbyć się stresu w przeciągu zaledwie kilku minut. Odmian medytacji jest wiele, czytałem na ten temat wiele pozycji książkowych ale jedną z metod, którą uznałem za swoją jest skupianie się nad swoim oddechem. To znaczy najpierw oczywiście trzeba znaleźć cichy kąt i tam czy to w pozycji leżącej (choć tu na początku można zasnąć) czy też siedzącej, najpierw staramy się odsunąć od siebie wszystkie myśli, rozluźnić mięśnie i następnie otrzyma wyobraźni podążamy za swoim oddechem. Skupiamy się tylko nad przepływem tlenu w naszym ciele i wypływie “trucizn” z naszego organizmu. To oczywiście w takim wielkim skrócie ale myślę, że dzisiaj bez problemu nawet “wujek google” może pomóc w znalezieniu dokładnych metod medytacji.
Drugim narzędziem są afirmacje, które co prawda łączą się w jakiś sposób z trzecim narzędziem ale omówię obydwa oddzielnie. Czym jest afirmacja? Afirmacja to taki rodzaj autosugestii, który polega zazwyczaj na powtarzaniu pozytywnych twierdzeń na temat swojej osoby. Np. możemy powtarzać następujące stwierdzenie “Jestem skutecznym inwestorem, osiągającym coraz większe zyski i systematyczne zyski ze swoich transakcji giełdowych”. Tu oczywiście każdy sam musi wiedzieć jakie są jego największe problemy związane z przekonaniami itp. i sam musi sobie te stwierdzenia przygotować. Jedno jest pewne, człowiek uwierzy nawet w największe kłamstwo i najbardziej niewiarygodną wiadomość jeśli będzie ona powtarzana wielokrotnie i często. Właśnie tym sposobem możemy zmienić nasze przekonania np. o tym że nie potrafimy inwestować, że nie mamy szczęścia w tradingu (choć to jest właśnie taką bzdurą w którą niektórzy uwierzyli). Afirmacje zmienią każdego. Jedno czego tylko potrzebujemy to pełna wiara w ich skuteczność. Osoby wierzące powinny wiedzieć, że nawet w Bibli jest napisane “uwierzcie a otrzymacie”. I choć wiara w Pana Boga nie jest tu obowiązkowa to tak naprawdę wszystko co ma nam się przydarzyć musi być poprzedzone wiarą w to że się przydarzy. Nie ma sensu powtarzać afirmacje, jeśli już na samym początku będziemy mieli przekonanie (i znowu to przekonanie), że to jest jakaś bzdura.
No i na koniec trzecie narzędzie. Jest nim Wizualizacja. Udowodniono, że u sportowców, którzy wizualizują swoje osiągnięcia , treningi itp, działają w tym czasie te same mięśnie co przy faktycznym wykonywaniu tych czynności. To pokazuje jak wielki wpływ na wszystko co z nami jest związane ma nasz umysł i nasze myśli. Dlaczego więc i Ty nie mógłbyś wykorzystać wizualizacji do tego aby osiągnąć sukces na rynkach finansowych? Oczywiście jestem świadomy tego i Ty zapewne również, że za pomocą naszych myśli nie jesteśmy w stanie pokierować rynkiem w tą stronę jaką byśmy chcieli (choć powiem szczerze, ze nie jednokrotnie takie małe cuda mnie spotkały) ale już na pewno możemy wyrobić w sobie dobre nawyki inwestycyjne wyobrażając sobie siebie odpowiednio reagującego na sytuacje rynkowe, dokonującego dobrych wejść w transakcje, wyobrażajmy sobie jak prowadzimy naszą inwestycję jak w porę dostrzegamy zagrożenia dla niej. To sprawi że zdobędziemy doświadczenie i to w najlepszym wydaniu.
Wymieniłem tu trzy sposoby na to aby każdy mógł odnosić sukces w tradingu/inwestowaniu. Najlepszym wykorzystaniem ich jest połączenie w jedną całość. Tzn. najpierw medytacja która nas zrelaksuje i odpręży a potem wizualizacja “w rytm naszych afirmacji”. Nie jest to praca, która zaowocuje już po jednym razie, choć i tu możesz się czasami zdziwić jakie zmiany mogą Cię spotkać po takiej jednej “sesji” ale jest to na pewno praca, która przyniesie pozytywne efekty. A to że wymaga ona od nas dość sporego zaangażowania, no cóż skuteczni inwestorzy/traderzy posiadają 5 cech : Cierpliwość, Wytrwałość, Opanowanie, Konsekwencja i właśnie Pracowitość. Praca nad sobą jest tak samo istotna a nawet może i bardziej jak praca nad strategią czy systemem. I na koniec, wiem że na rynkach finansowych jest już coraz więcej inwestorów pochodzących z okresu “bezstresowego wychowania”. Jednak wiem że chodzenie po najmniejszej linii oporu i uzyskiwanie zaświadczeń o wszystkich dolegliwościach na “dys…” a przez to legalne “nie pracowanie nad sobą” bo w końcu taki już jestem i nic z tym nie da się zrobić, nie jest drogą dla nikogo kto chce faktycznie zarabiać miliony.

11 Replies to “Psychologia w inwestowaniu.

  1. Bardzo ciekawy wpis. Wiele osób nie zwraca w ogóle uwagi na psychologie, a skupia się tylko i wyłącznie na strategii i technice. Ja też kiedyś taki byłem, dopóki nie rozumiałem, że psychologia to 90% sukcesu w tradingu. Opanowanie strachu jest w miare proste, gorzej z tą drugą stroną – chciwością, czyli zamykać czy nie zamykać pozycje – do tej pory mam często z tym probelm. Niestety tutaj żadna książka raczej nie pomoże 🙂

    1. Książka może nie ale dobrze doprecyzowana strategia chyba tak. Wejście i wyjście to elementy strategii a co najwyżej jej przestrzeganie to psychologia. Zatem trzeba pracować nad ścisłym przestrzeganiem strategii i jeśli na to pozwala to np. nie siedzieć przed kompem.

  2. Ludzka natura już taka jest że ludzie wierzą w to iż system załatwi za nich sprawę. Dopiero często po latach przekonujemy się że najważniejszym elementem naszego systemu jesteśmy my sami:)

  3. Joseph Murphy-Potęga podświadomości- Warte zainteresowania i przeczytania w kontekście do tego wpisu Gospdarza.Kilkanascie lat temu przeczytałem,stosowalem,afirmowałem i co?w szybkim tempie zaczalem zarabiać najpierw na warrantach na GPW,a następnie kontraktach duza kase…..przestałem afirmować,bo po co …. przecież mam system,strategie,która daje staly pokazny zysk,eee tam nie chce mi się afirmacji……i co…. zbankrutowałem,cos zaszwankowało ze strategia?a może psychika,a może wlasnie z podswiadomoscia.Po kilkunastu latach wrocilem do Murphy-ego afirmowałem,sycilem się….ze-jestem zdrowy,szczęśliwy,bogaty , znalazłem strategie,ktora dawala nieprzeciętne zyski i co….heh,może z braku czasu,moze lenistwa przestałem afirmować,bo po co przecież mam strategie,ktora już może tylko dostarczać mi kapitału i co…..jak myślicie….w niedługim czasie zbankrutowałem.heh.Niestety oprócz psychologii,byl u mnie także czynnik zlego zarzadzania kapitalem plus emocje.No nic musze się pozbierać i co…..wrocic do Murphy-go i afirmacji.Tym wpisem Gospodarz dal mi wspaniala wskazowke i kopniaka-wroc do tego co się sprawdzailo.Brawo i dziekuje Darku za ten wpis.

    1. Roland ciesze się, że zdołałeś już poznać siłę tych narzędzi i mam nadzieję że faktycznie wrócisz do nich.

  4. Darku,wiesz doskonale o moich perypetiach i zakrętach,a tym wpisem dales mi wskazowke do zastanowienia sie i do powrotu do tego co się sprawdzalo.Pozdrawiam.

  5. “uwierzcie a otrzymacie”.Chociaz tez w tym siedze (gielda)to uwazam ,ze to jest opetanie .Ze wszystkimi konsekwencjami.

  6. Panie Darku trzeba zagladnac gleboko w glab Siebie .Ile czasu poswiecamy lub poswiecalismy gieldzie .Kupujesz “cos”i juz jestes niewolnikiem komputera wykresu.Niby sie mowi pisze 1h przed komputerem (wykresami),a byl czas ,ze 12h to malo.Cala energia szla w gielde cierpi lub cierpiala rodzina.Jak skonczyl Jessie Livermore i inni gracze gieldowi?To skrajne przypadki ,ale byly.Ilu wpadlo w alkoholizm po stracenu wszystkiego to trzeba by zrobic statystyki.Z perspektywy czasu nie wiadomo czy warto dla milionow ,a nie wszyscy zostaja milionerami.I tu jeszcze wiekszy zal.To tylko pieniadze ale…Trudo sie od tego oderwac.Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *