Analiza tygodniowa 20-24.06.2011

Choć miniony tydzień był krótszy (w czwartek nie było sesji) to ruch jaki w trakcie czterech dni notowań miał miejsce był bardziej treściwy niż w poprzednich tygodniach. Bezapelacyjnymi zwycięzcami zostały niedźwiedzie, które wyraźnie zintensyfikowały swoje działania.
Każda sesja w minionym tygodniu kończyła się czarną świecą i to bez względu jak zachowywała się reszta Świata. Słabość Wig20 wobec indeksów europejskich i tego “najważniejszego” czyli S&P była zauważalna gołym okiem a poniższy wykres zdaje się tylko to potwierdzać.

Czerwona linia, która pokazuje siłę relatywną Wig20 względem S&P wyraźnie zniżkowała i tylko w ostatnim dniu zmieniła swój kierunek. Niestety ten wskaźnik negatywnie wygląda nawet w nieco dłuższym terminie. Widać wyraźnie, że średnioterminowa tendencja wzrostowa (Wig20 silniejszy od S&P) układa się w formację klina wzrostowego a z takiego jak dobrze wiadomo najczęściej następuje wybicie dołem co oznaczałoby, że wkrótce możemy należeć do jednych ze słabszych rynków.
Wróćmy jednak do tego do czego najbardziej służy nam zawsze wykres dzienny czyli do analizy ceny.

Mimo dużej słabości indeksu Wig20, podaż nie zdołała pokonać najistotniejszego wsparcia na najbliższy czas, jakim jest poziom 2800 a dokładniej 2785. Na tym poziomie znajduje się dołek z maja 2011.
Równocześnie indeks Wig20, nie zdołał tym bardziej dojść do poziomu linii równoległej do tej poprowadzonej po ostatnich szczytach, która to mogłaby wskazywać dolne ograniczenie kanału cenowego. Można zatem powiedzieć, że mimo “przyspieszenia” spadku jeszcze nic złego się nie stało i w dalszym ciągu można myśleć o nowych szczytach. Takie spojrzenie na rynek może być wzmacniane widokiem oscylatorów, które weszły mocno w strefę wyprzedania i nawet zdołały zawrócić swój kierunek ruchu.
Problem jednak może być w tym, że zmiana kierunku nastąpiła przy spadku indeksu a jak wszyscy dobrze wiemy, kiedy rodzi się wyraźny trend to oscylatory zaczynają dawać mylne wskazania. A o tym, że nie jest to wcale tylko mrzonka niech świadczy poniższy wykres wskaźnika ADX wraz z DI+ i DI-.

Wszystko zatem wskazuje, że kolejne sesje mogą przynieść rozstrzygnięcie tej jakby nie było patowej sytuacji. Jeśli indeks przebije 2785 to możemy spodziewać się dalszego ruchu do ok 2700 co będzie już złym znakiem w średnim terminie. Jeśli natomiast byki wykażą determinację i postarają się przejąć “władzę” na parkiecie to będą miały przed sobą ważne zadanie pokonania poziomu 2880 w celu autentycznego otwarcia drogi do nowych szczytów.
Oczywiście wykres tygodniowy w całości potwierdza sytuacje opisaną na wykresie dziennym. Znaczna przewaga podaży w minionym tygodniu pozwoliła w zaledwie cztery dni wyrysować dość sporą czarną świecę, która definitywnie oddaliła indeks od przebitej głównej linii trendu wzrostowego zapoczątkowanego w marcu 2009. Sam fakt zdecydowanego pokonania tej linii stanowi już niebezpieczeństwo, jednak należy pamiętać, że samo przebicie linii trendu wzrostowego może świadczyć tylko o spowolnieniu tego trendu i w żaden sposób nie oznaczać końca wzrostów i początku bessy. Do takiego wyglądu sprawy potrzeba nieco więcej. O spadkach w dłuższym terminie będziemy mogli mówić gdyby indeks pokonał poziom ok. 2630 a do tego miejsca jest jeszcze sporo czasu.
Tym niemniej w tej chwili wisi nad rynkiem widmo zmiany trendu przy pomocy formacji 1-2-3 i odsunięcia myślenia o nowych rekordach na co najmniej kilka miesięcy.
Na koniec jeszcze o wspominanym na początku tego raportu indeksie S&P, który w minionym tygodniu nie był indeksem tak zdecydowanym jak Wig20.

Jak pokazuje powyższy wykres pierwsza połowa minionego tygodnia upłynęła tam na wzrostach, jednak ostatnie trzy sesje były już wyraźnym zwycięstwem niedźwiedzi co w efekcie ponownie sprowadziło indeks S&P do poziomu ostatniego dołka z 16 czerwca. Tym samym po kolejnych pięciu sesjach indeks znalazł się w dość bliskiej odległości od poziomu ważnego wsparcia jakim jest dołek z marca tego roku. Ten ostatni tydzień zmienił jednak coś. Teraz próba ataku podaży na wspomniane wsparcie będzie musiała zostać poprzedzona naruszeniem głównej linii trendu wzrostowego od marca 2009. Oczywiście w dalszym ciągu te dwie wartości są na tyle blisko siebie, że możemy mówić o podwójnie silnym wsparciu na którym, jeśli jest tak dobrze jak mówią analitycy funduszy inwestycyjnych, powinno dojść do odbicia i powrotu do wzrostów. Inne rozwiązanie, czyli przebicie tego wsparcia może wywołać małą panikę a marzenia o nowych szczytach odsunąć na dłuższy okres czasu.
Osobiście widzę tutaj możliwość utworzenia pełnego impulsu spadkowego z początkiem na ostatnim szczycie – szczytów czyli poziomie ok. 1370 a taki scenariusz miałby prawo sprowadzić indeks S&P w okolice 1240 punktów i ostatecznie pokonać wspominane wsparcia. Kiedy słucham i czytam opinie zarządzających funduszami i to nie tylko tymi polskimi to mam wrażenie, że właśnie ten ostatni opis jest najbardziej prawdopodobny.
Podsumowując, najbliższe sesje mogą okazać się przełomowe i to nie tylko w krótkim terminie. Presja podażowa z ostatniego tygodnia i widmo “odcinania kuponów” (czytaj dywidend) mają ogromną szansę sprowadzić indeks Wig20 poniżej 2785 i zmiany nastawienia na negatywne w średnim przedziale czasowym. Oczywiście dopóki to nie nastąpi, w dalszym ciągu inwestorzy mogą myśleć o nowych szczytach tylko, że to myślenie chyba już dzisiaj nabiera coraz bardziej ciemniejszych barw.

Postanowiłem jeszcze dodatkowo zwrócić uwagę na kontrakty na indeks Wig20 a konkretniej na wykres kontynuacyjny.

Jak widać wyraźnie, kontrakt przebił opisywane na Wig20 wsparcie i równocześnie opuścił “kanał”. Biorąc pod uwagę fakt, iż seria wrześniowa uwzględnia kwestie związane z dywidendami, możemy obawiać się, że indeks zrobi dokładnie to samo.

One Reply to “Analiza tygodniowa 20-24.06.2011”

  1. Obecna sytuacja na W20 zaczyna mi się kojarzyć z duszeniem pomidorów, które nie chca sie dać udusić. Może bardziej to porównanie odnosiłoby się do mięska. Mniejsza z tym.
    W każdym razie spadki, które ostanio obserwujemy sprawiają mi wrażenie czynionych na siłę, bez większego przekonania. W mojej ocenie obrót za tym przemawia. Wiem, zaraz rozlegną się głosy, że spadki nie muszą być potwierdzane obrotem bo mogą być niejako pod własnym ciężarem, ale mimo wszystko mnie to wygląda jak kolejne wyleszczanie rynku.
    Oczywiście spadki W20 niebawem będą, ale czy raczej nie za sprawą odejmowania dywidend od kursów, a nie skutkiem nieprzepartej chęci rozstania się z akcjami całych rzesz inwestorów? Zdaje się, że już 07.07.2011 r. kurs KGHM z dnia poprzedniego zostanie pomniejszony aż o 14,90 PLN. Będą kolejne i kolejne. Po za tym bardzo ciekawi mnie jak się zachowa rynek po takich spadkach? Czy poleci dalej, czy też większość uzna, że pojawiła się okazja do zakupów i szala zacznie przechylać się na stronę popytu?
    AT to cenione narzędzie do zwiększania prawdopodobieństwa udanych transakcji, ale giełda to, jak ja ją nazywam, psychiatria.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *