Raport tygodniowy 13-17.06.2011

Za nami kolejny tydzień na warszawskim parkiecie. W tych ostatnich pięciu sesjach indeks Wig20 oscylował w bardzo wąskim przedziale 2850-2880.

Jak dokładnie widać na powyższym wykresie spadki zostały powstrzymane na 50% zniesienia ostatniej, mniejszej fali wzrostowej. Co więcej, można powiedzieć, że na tym poziomie utworzyło się coś na wzór formacji podwójnego dna. Oczywiście aby formacja została ukształtowana całkowicie potrzebne jest pokonanie linii szyi a więc dokładnie poziomu zamknięcia z piątku.
Właśnie w piątek doszło do wybicia małego kanału cenowego w którym indeks poruszał się w trakcie ostatnich spadków. Wybicie to zostało potwierdzone wzrostem obrotu. Wydaje się zatem, że teraz pora na pokonanie linii szyi i realizację zasięgu formacji co w obecnej sytuacji wiązałoby się z podejściem Wig20 do linii poprowadzonej przez szczyty od 8 kwietnia począwszy.
Dlaczego nie jest to całkiem pewne? Trzeba wziąć poprawkę, że piątek był dniem wygasania serii czerwcowej na kontraktach a w taki dzień obrót jest zawsze większy a co za tym idzie potwierdzenie wybicia z kanału (obroty) niesie za sobą pewną wątpliwość. Nie pozostaje zatem nic innego jak poczekać na poniedziałkową sesją na której to, jeśli wybicie było prawdziwe, powinno dojść do pełnego powstania formacji podwójnego dna.
A co jeśli indeks nie zdoła pokonać linii szyi? Wówczas zwiększy się prawdopodobieństwo, iż ostatnie pięć sesji stanowiło tylko płaską korektę abc w krótkoterminowym trendzie spadkowym i będziemy mogli oczekiwać na próbę ponownego testu 2800, który jest bardzo istotny w perspektywie średnioterminowej.
To, iż rynek jest a właściwie był niezdecydowany co najprawdopodobniej wynikało z powodu zamiany serii na kontraktach (dość aktywnego przechodzenia z serii czerwcowej na wrześniową) a co za tym się kryje z utrzymywania w miarę stabilnego poziomu cenowego indeksu, pokazuje również wykres w skali tygodniowe.

Cały czas przed wzrostami powstrzymuje nas 61.8% zniesienia całej fali spadkowej z lat 2007-2009 a przed spadkami główna linia trendu, która z każdym kolejnym odbiciem staje się silniejsza i zarazem tworzy coraz bardziej istotne (z punktu analizy technicznej) wsparcie. Ten ostatni tydzień był właśnie kolejnym odbiciem od linii trendu na której znaleźliśmy się w poniedziałek na otwarciu.
Zatem jeśli chodzi o sytuację w średnim terminie to nie uległa ona właściwie żadnej zmianie wobec tego co przedstawiłem tydzień temu.
Może tylko taka mała ciekawostka (oczywiście pół żartem pół serio) mianowicie jeśli cofniemy się wzrokiem na szczyt kwietniowy to zobaczymy, iż ukształtował się w podobnym układzie świec jaki mamy na dzisiaj na końcu wykresu po prawej stronie. Najpierw mocniejsza biała świeca następnie trzy szpulki z których ostatnia jest w kolorze białym a po nich …… no właśnie, w kwietniu była to dłuższa czarna świeca czyli skuteczniejszy atak podaży a teraz w czerwcu? Zobaczymy za tydzień.
Na koniec jak to zawsze mam w zwyczaju spojrzymy jeszcze na sytuację za oceanem wyrażaną indeksem S&P.

Można powiedzieć, że w ogólnym tygodniowym bilansie nic się nie zmieniło. Poziom zamknięcia z ostatniego piątku jest dokładnie taki sam jak z poprzedniego. Jednak sesje z połowy tygodnia pokazują wyraźnie na rozchwiane emocje inwestorów. Nieudane ataki popytu z czwartku i piątku pokazują, że najprawdopodobniej najpierw musi dojść do testu marcowego dołka. Na tym samym poziomie znajduje się główna linia trendu wzrostowego zapoczątkowanego w marcu 2009. Zatem niedźwiedzie staną przed dość trudnym zadaniem i w obecnej sytuacji wydaje się, że ich pierwsza próba pokonania tych wsparć może zakończyć się niepowodzeniem.
Jeśli jednak popyt nie zdołałby zatrzymać spadku indeksu to byłby to niewątpliwie silny sygnał sprzedaży w średnim terminie, którego trudno byłoby zanegować.
Podsumowując, ostatni tydzień na warszawskim parkiecie przebiegł najwyraźniej pod dyktando zmiany serii kontraktów. Nie doszło do żadnych rozstrzygnięć, których można oczekiwać już w najbliższym tygodniu choć i w tej kwestii nie można zapominać o wolnym czwartku a co za tym może iść o możliwości asekuracyjnych rozgrywek z jednej jak i drugiej strony rynku no chyba że USA nada wyraźny kierunek i wówczas “nie ma że boli”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *