Raport tygodniowy 06-10.06.2011

Miniony tydzień na giełdzie pokazał, że na dobrą sprawę, żadna strona rynku nie może czuć się bezpiecznie. Choć w ogólnym bilansie ostatnie pięć sesji zakończyło się końcowym zwycięstwem niedźwiedzi to jednak było widać i to bardzo wyraźnie, że mimo mocno słabnących rynków rozwiniętych, u nas spadek był umiarkowany a podaż „miała strach w oczach”. Świadczy o tym chociażby zmiana kolorystyki świec na kolejnych sesjach.

Poniedziałek należał wyraźnie do niedźwiedzi jednak już we wtorek serca mocniej ucieszyły się posiadaczom akcji. Kiedy w środę ten dobry nastrój lekko ucichł ale nie uciekł to w czwartek zostały rozwiane marzenia o nowych szczytach. Jednak trzeba przyznać, iż gdyby podaż była pewna swego to czwartkowy obraz na wykresie powinien wyglądać znacznie gorzej. A tak nie było. Sesja zakończyła się spadkiem ale bardzo umiarkowanym co oznaczało raczej, iż popyt nadal nie skapitulował zwłaszcza gdy spojrzy się na otwarcie tej sesji. W ostatnim dniu tygodnia podaż zaatakowała trochę mocniej i sprowadziła indeks Wig20 do minimum czwartkowego. Jednak i tutaj, każdy kto obserwował sesję zapewne zauważył, iż spadek nie był przekonywujący.

Na taką mało pewną przewagę podaży ma zapewne wpływ fakt, iż znajdujemy się w pobliżu znaczącego oporu jakim jest główna linia trendu wzrostowego zapoczątkowanego w marcu 2009 dodatkowo wzmocniona oporem w postaci połowy długości białego korpusu z 25 maja, który to rozpoczął ostatni  „marsz” w kierunku szczytów.
Wydaje się, że jeśli rynek miałby uniknąć przebicia wspomnianej linii trendu (co jeszcze i tak nie będzie samo w sobie tragedią bo mamy poziom 2800) to już zaraz na początku nowego tygodnia byki musiałyby ostro wziąć się do roboty. W innym przypadku, spadający Stochastic zostanie „wzmocniony” przez sygnał sprzedaży na MACD co idąc dalej moze przełożyć się na wzrost ADX z niskich poziomów i w konsekwencji dać wyraźny sygnał, iż na rynku zaczął panować silniejszy trend spadkowy.
Oczywiście to są tylko wskaźniki i dlatego najważniejszym jest obserwacja tego co będzie działo się z ceną.
Spójrzmy teraz na to jak ostatni tydzień zmienił wykres o interwale tygodniowym.

Jak pokazuje powyższy wykres, ostatni tydzień nie zmienił nic w układzie średnioterminowym. Powstała co prawda czarna świeca ale jej rozmiar jest dość skromny a poziom połowy białego korpusu z przed dwóch tygodni, nie został nawet naruszony.
Można zatem śmiało powiedzieć, że dalej nastawienie jest neutralne i do konkretnych rozwiązań jest potrzebne coś więcej niż mało zdecydowany atak którejkolwiek ze stron rynku.
Dlaczego tak a nie inaczej wyglada obecna sytuacja Wig20? Myślę, że odpowiedź możemy uzyskać „za oceanem”.

Choć powyższy wykres pokazuje wyraźnie, iż ostatnie dwa tygodnie przyniosły znacznie mocniejsze spadki za oceanem niż u nas, to jednak trzeba wziąć pod uwagę fakt, iż tamtejszy rynek w szczytowym momencie odrobił znacznie więcej z fali bessy 2008-2009 od naszego. Zatem teraz najwyraźniej czekamy, aż nas dogoni. Równie ważną kwestią są oznaczone na wykresie wsparcia, które znajdują się prawie na jednakowym poziomie 1240-1250. Mam tu na myśli główną linię trendu jak i poziom marcowego dołka.
Wydaje się za tym normalne, iż na GPW podaży brakuje odwagi do mocniejszego uderzenia a popyt nieśmiało próbuje ocenić obecną korektę jako okazję do zakupów. W końcu po tylu sesjach spadkowych, indeks S&P powinien coś odreagować i jeśli dołożymy do tego bliskie położenie tak istotnych wsparć to naturalnym wydaje się wstrzymanie z zdecydowanym działaniem przez naszych inwestorów do momentu rozstrzygnięć na S&P.
Nawet jeśli S&P zejdzie jeszcze do wsparcia na początku nowego tygodnia to nasz indeks Wig 20 nie musi ulec mocniejszej przecenie a już raczej na pewno nie zdoła zejść poniżej 2800. Pytanie tylko czy S&P zakończy spadki na wsparciu a jeśli tak na jak długo.
Moim zdaniem powstrzymanie „amerykańskich niedźwiedzi” na poziomie dołka z marca 2011 będzie mocno prawdopodobne ale to czy tamtejsze byki zdołają przejść do frontalnego ataku i rozpocząć odważny marsz ku szczytom nie jest już takie „oczywiste”.
Zdaje sobie sprawę, że inwestor musi posługiwać się swoim systemem i reagować odpowiednio na bieżącą sytuację, jednak pokuszę się w tym miejscu o pewną wróżbę. Mianowicie, sądzę że jeśli nawet dojdzie do mocniejszego wzrostu to może on nie dojść do poziomu szczytu a wówczas na S&P pojawi się możliwość utworzenia dużej formacji RGR kończącej zapewne ponad dwuletnie wzrosty. To jednak czysta spekulacja zatem przejdźmy do konkretów i podsumujmy dzisiejszą analizę.
Z racji bliskości ważnych wsparć na S&P, dopóki nie rozstrzygnie się tam kwestia czy zostaną one przebite czy zdołają powstrzymać podaż, dopóty u nas trudno będzie się spodziewać zdecydowanych ruchów. Jednak dalsze osuwanie się indeksu Wig20 będzie stawało się coraz bardziej niebezpieczne. Teraz kiedy nastawienie do rynku jest neutralne musimy raczej czekać na rozstrzygnięcia czyli pokonanie albo 2800 albo poziomu linii łączącej szczyty z ostatnich dwóch miesięcy a jeszcze lepiej poziomu szczytu czyli ok. 2940.
Swoja drogą trudno jest mi uwierzyć w pokonanie szczytu i utrzymanie się dłużej nad nim skoro na każdym kroku można dostrzec tylko takie przewidywania, różnej maści specjalistów od funduszy inwestycyjnych jak np. Investors czy Money Makers Skoro trudno jest znaleźć innego rodzaju wypowiedzi to mam prawo sądzić, że jakieś „wielkie łapy” szukają frajerów do skrojenia. Jeśli nie wierzysz poszukaj, może uda Ci się znaleźć zgoła odmienną prognozę. Jeśli tak to chyba tylko pojedynczą – wyjątek potwierdzający regułę.

2 Replies to “Raport tygodniowy 06-10.06.2011

  1. Wydaje mi się tego typu stwierdzenie na nie pozbawione sensu .Mirek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *