Raport tygodniowy 23-27.05.2011

Miniony tydzień rozpoczął się od mocniejszego uderzenia niedźwiedzi, które spowodowało powstanie luki cenowej na wykresie. Jednak już ta pierwsza sesja tygodnia pokazała, że popyt nie ma zamiaru odpuścić i w efekcie poniedziałek przedstawiony został jako biała świeca z dolnym cieniem.

Kolejne dni potwierdziły „siłę” byków a właściwie brak determinacji ze strony podaży. W efekcie trzy pierwsze dni pozwoliły aby indeks Wig20 wyszedł ponad linię krótkoterminowego trendu spadkowego a ostatnie dwie sesje zamknęły lukę bessy.
Jednak każdy kto dokładniej obserwował przebieg sesji a już co najmniej oprócz ceny zwrócił uwagę na obrót, może mieć pewne obawy co do jakości wzrostu ostatniego tygodnia i do tego czy jest to autentyczny powrót do wzrostów czy raczej korekcyjna przerwa w spadku zapoczątkowanym w ostatnich dniach kwietnia.
Zapewne niektórzy powiedzą, że górne cienie z jakimi pojawiły się świece: czwartkowa i piątkowa, to efekt cudo – fixingu (i tak to właściwie było) i że było to sztuczne zaniżenie wartości indeksu. Jednak znajdą się również i tacy, którzy widzą tą sytuację całkowicie odwrotnie (ja do nich należę) czyli że cała sesja była podciąganiem indeksu, który miał służyć do oddania dość sporych pakietów akcji na fixingu czemu dowodzić może fakt, iż obrót na fixingu to ok. 15-20% obrotu całej sesji.
Zapewne najbliższe sesje pokażą, która wersja jest bliższa prawdy a w tej chwili spójrzmy na sytuację „oczami” AT.
Teoretycznie indeks największych spółek zdołał w minionym tygodniu pokonać dwa opory. Pierwszym z nich była linia trendu a drugim lokalny szczyt konsolidacji między 2800 a 2860, o której niejednokrotnie pisałem w raportach po sesji. Niestety żadne z tych „wybić” nie cechował zwiększony obrót, który w przypadku wzrostów jest raczej nieodzowny.
Równocześnie, co przedstawia powyższy wykres, indeks doszedł do poziomu 61.8% zniesienia całego spadku i w trakcie piątkowej sesji odbił się od niego co również pokazało, że poziom linii szyi formacji podwójnego szczytu jest kolejnym oporem bez pokonania którego nie może być mowy o nowych szczytach.
Ostatnie pięć sesji doprowadziło także do wejścia Stochastic w strefę wykupienia a taka sytuacja może oznaczać wyczerpanie się popytu i szybką zmianę z powrotem do trendu spadkowego.
Trochę bardziej optymistycznie wygląda sytuacja na wykresie tygodniowym. Oczywiście mówię tutaj tylko w bardzo krótkiej perspektywie czyli może tylko następnego tygodnia, choć i to nie jest pewne.

Ten delikatny optymizm wynika z powstałej białej świecy o całkiem niezłym rozmiarze cenowym. Taka świeca może dawać nadzieję na kontynuację wzrostów w kolejnym tygodniu. Może dawać ale nie musi. Myślę, że w ocenie tego co jeszcze możemy oczekiwać po rynku, przydatne będzie nieco szersze spojrzenie na wykres tygodniowy a właściwie na cały wzrost od 2009 w ujęciu falowym.

Jak widać na powyższym wykresie, bez względu na to czy wzrost od 2009 jest korektą ABC czy też ma być pełnym impulsem wzrostowym (pięciofalowym) i tak powoli czas na korektę ostatniej piątki (albo zmianę trendu średnioterminowego).
Od lutego 2009 do kwietnia 2010 mieliśmy pełną „piątkę” po której nastąpiła korekta abc. Następnie w lipcu 2010 rozpoczęła się kolejna „piątka” w której ostatnią falę 5 rozbiłem na mniejszą „piątkę”. Właśnie ten ostatni mniejszy impuls (oznaczony niebieskimi cyframi) sugeruje dość szybkie zakończenie całego wzrostu. Wszystko za sprawą dość silnej a już na pewno dużo silniejszej korekty – fali 4 od fali 2. Widać, że popyt jest coraz słabszy i dlatego można przypuszczać, że fala 5 w 5 nie zdoła pokonać szczytu fali 3 w 5 a nawet może być skrócona i jej koniec nastąpi poniżej szczytu 3 w 5.
Jeśli układ fal jest dobrze oznaczony to możemy się spodziewać dość szybkiego rozpoczęcia co najmniej mocnej korekty całej fali wzrostowej od lipca 2010. Piszę „co najmniej” ponieważ w dalszym ciągu uważam, że bessa z lat 2007-2009 była pełnym impulsem spadkowym i to z czym mamy do czynienia od 2009 nie jest początkiem nowej hossy a tylko korektą bessy po której przyjdzie pora na jeszcze jedną falę bessy.
No dobrze koniec tych rozważań, przejdźmy na koniec do indeksu S&P i zobaczmy co on może wnieść do naszych prognoz.

Miniony tydzień za oceanem przebiegł w zmiennych nastrojach. Po wtorkowym spadku trzy ostatnie sesje zniwelowały go prawie w całości. Można powiedzieć, że byki odzyskały przewagę i pojawiła się szansa na kontynuację wzrostów. Jednak do realizacji takiego scenariusza potrzebne jest wybicie oporu w postaci poniedziałkowego szczytu a więc pokonanie poziomu 1341. Taka szansa istnieje zwłaszcza gdy spojrzy się na wykres tygodniowy i dwie ostatnie świece z dolnymi cieniami.

Wróćmy jednak do wykresu dziennego. Zatrzymanie spadków w okolicach 1313 spowodowany był luką hossy z 20 kwietnia 2011 i przy braku silnego naporu niedźwiedzi był czymś naturalnym. Pozostaje jednak pytanie czy to powstrzymanie spadków na wsparciu będzie trwałe czy tylko chwilowe.
Osobiście mam pewne „ale” co do trwałości zatrzymania spadku. Po pierwsze jeśli za linię trendu wzrostowego średnioterminowego, uznamy szerszą jasno zieloną linię to wówczas ostatnie trzy sesje można nazwać tylko ruchem powrotnym do tej linii po jej przebiciu. Trochę inaczej wygląda to gdy za linie trendu uznamy cienką jasno zieloną linię na wykresie. Ona faktycznie przechodzi po minimach jednak ma mniej punktów stycznych z wykresem. Poza tym ta pierwsza linia jest linia równoległą do górnego ograniczenia (kolor ciemno zielony).
Nawet gdy nie będziemy rozstrzygać, która linia trendu jest prawidłowa to i tak ostatnie trzy sesje a właściwie ostatnich 5 sesji przypomina, a co ważniejsze wyraża to samo, co formacja Trójka bessy a to oznaczałoby, że druga połowa minionego tygodnia była tylko małym przystankiem w ostatniej tendencji spadkowej.
Podsumowując, sytuacja jest dość zagmatwana. Z jednej strony trzeba pamiętać że mamy do czynienia z średnioterminowym trendem wzrostowym (od 2009) i nie padły jeszcze żadne sygnały, które definitywnie zmieniałyby układ sił w takim przedziale czasowym. Z drugiej strony mamy kilka wskazówek, które mogą świadczyć, że właśnie powoli zbliża się czas takiej zmiany średnioterminowej (np. układ fal). Oczywiście inwestowanie na podstawie samych prognoz jest wielkim błędem i dlatego każdy powinien reagować na wyraźne sygnały płynące z wykresu. Osobiście uważam, że w dalszym ciągu nastawienie jest neutralne i chyba lepiej zaczekać z decyzjami do jakiś konkretnych rozstrzygnięć, zwłaszcza że granice takich sygnałów nie są zbytni oddalone i jest duże prawdopodobieństwo wykrystalizowania się sytuacji w dość krótkim czasie.
Z treści niniejszego raportu wynika chyba jednoznacznie, że to neutralne nastawienie w moich oczach ma zabarwienie lekko negatywne. Wydaje się, że nawet przy jakimś delikatnym ruchu w górę hossy i tak nie uda się wygenerować a co najwyżej będzie to tylko minimalne oddalenie w czasie sygnałów, które jednoznacznie zmienia nastawienie na negatywne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *